Oddadzą nie oddadzą inna kwestia, nie wiem co mu doradzić...
Czy oddawać sprzęta do sprzedawcy ze względu na dzwona, gdzie motocykl miał być "bezwypadkowy" Czy go po prostu zrobić na porządnie...
Tu nie chodzi o kwestię pieniędzy. Gościu ma trochę siana, na tyle żeby czuć się bezpiecznie na motocyklu który kupił. Będzie trzeba to zapłaci tyle ile mu powiem.
Pytam się, bo to mój szwagier. Jestem uczciwy wobec klientów, a zwłaszcza powinienem być wobec rodziny.
Mam zasadę taką, po dzwonie motocykla się nie naprawia tylko złomuje. Tu chodzi o życie człowieka, nie o pieniądze. Jeśli ten sprzęt przeżył coś poważnego, nie będę się z tym pierdzielił i składał sprzęta który będzie robił dwa ślady.
Tak naprawdę nie oczekuję że ktoś mi tu napisze: "tak znam tego sprzęta, mój kumpel miał na nim spotkanie z samochodem przy 120 i po najmniejszej linii oporu złożył byle do sprzedaży"
Jednak może na wyrost oceniam ten stan, może ktoś z Was miał jakiegoś strzała i powie mi że wgięcie ramy na 0,5 cm to nic poważnego... Sam nie wiem co o tym myśleć. Dlatego wrzuciłem ten temat na forum, z każdej wypowiedzi wyciągnę merytoryczne wnioski które w pewnym sensie pomogą mi podjąć decyzję z szerszym spojrzeniem na temat. Dlatego proszę również o Wasze odczucia i spostrzeżenia na ten temat.
Kolego sietmen75 wyczuwam ironię i całkiem słusznie. Jak mówi staropolskie przysłowie, widziały gały co brały. Szkoda tylko że nie moje...
Pozdrawiam i lewa w górę